CZYTASZ=KOMENTUJESZ!
Ratownicy przyszli do pomieszczenia i zabrali Niallera,a ja płakałam sama w łazience. Ogarnęłam się i zamówiłam taksówkę. 5 minut i byliśmy w szpitalu. Szpital nie tylko był straszny ale na podwórku nie było nikogo. Dziwnie. Weszłam do środka,szłam w stronę rejestracji.
-Przez chwilą przywieziono tutaj młodego chłopaka,nazywał się Harry Styles-trzęsłam się mówiąc to.
-Poczeka pani chwilę,sprawdzę-pani od rejestracji gdzieś poszła a ja zupełnie nie wiedziałam co robić. Przyjechałam z Polski i nie znałam nic w Irlandii.
-Jest tutaj,leży w sali numer 69-nawet nie zauważyła kiedy mnie już nie było. Nie mogłam znaleźć tej sali. Przeszukałam wszystkie oddziały. Został tylko jeden. Zdziwiona weszłam do korytarza nazwanego "Oddział PSYCHIATRYCZNY". Była przestraszona jak niekiedy indziej. Zadzwoniłam do dzwonka,bo drzwi były zamknięte,żeby ludzie nie wychodzili. Tam chodzili ludzie niezwykle chorzy. Nagle do drzwi podeszła niespodziewanie mała dziewczynka,otworzyła mi drzwi,sama nie wiem jak,przecież oni nie mogą otwierać ich od środka. Przeraziłam się.
-Cześć,mam na imię Mery-powiedziała do mnie dziewczynka łapiąc mnie za rękę.Jej ręce były wyjątkowo zimne.
-Cześć,ja jestem Lucy-puściłam małą.
-Szukasz tego chłopaka,który przed chwilą do nas dołączył?-powiedziała i odchyliła głowę do gór. Oczy miała czarne,tak bardzo aż nigdy nie widziałam. Sukienkę różową i brudne ręce.
-Tak,pomożesz mi go znaleźć?-z nadzieją czekałam na odpowiedź,chociaż bardzo się bałam jej.
-Oczywiście-powiedziała i wzięła mnie znowu za rękę. Zaprowadziła mnie do loczka,nie zdążyłam jej podziękować,jej już nie było.
Harry spał,usiadłam się obok niego,pocałowałam go w policzek i oznajmiłam mu,że go kocham,po cichu oczywiście.
Nagle weszła pielęgniarka.
-A co ty tu robisz dziecko?-przestraszona powiedziała.
-Wpuściła mnie pewna dziewczynka-byłam tak samo przestraszona jak ona.
-Wiesz może jak się ona nazywała?-zapytała pielęgniarka.
-Mówiła,że.. Mery...-powiedziałam z niepokojem.
-Ale...ale-pielęgniarka nagle zbladła.
-Ale co? Pani mówi szybko-zlękłam się.
-Tu jest oddział dla dorosłych,a w szpitalu całym nie ma żadnej Mery-mówiła trzęsąc się.
Połączyłam wszystkie fakty,to wyjaśniało te zimne ręce i czarne jak węgiel oczy bez wyrazu. Nagle przez oczyma zrobiło mi się ciemno i obudziłam się na łóżku szpitalnym. Najwyraźniej zemdlałam,po chwili przypomniała mi się cała sytuacja i Harry. Wstałam z łóżka,byłam słaba. Wszystkie kroplówki zerwały mi się z rąk i krew lała się strumieniami. Na szczęście,że pielęgniarki było blisko. Szybko zatamowały krew i mnie uspokoiły.
-Dzieńdobry-przyszła do mnie jedna z pielęgniarek.
-Dzieńdobry,czy mogłabym wiedzieć co jest z moim chłopakiem?-zapytałam się.
Nagle do pokoju wszedł Harry z bandażem na rękach.
-Harry!-wydarłam się na pół szpitala i zeskoczyłam z łóżka prosto na Hazze.
-Czemu to zrobiłeś? Wiesz jak się martwiłam?-wyszeptałam mu do ucha płacząc.
-Wszystko było napisane w liście,nie mogłem już wytrzymać bez ciebie-spuścił głowę.
-Teraz już możemy być razem-podniosłam mu głowę i lekko pocałowałam.
-Ciesze się-uśmiechnął się i pocałował mnie mocniej.
Spytałam się pielęgniarki czy mogę już wyjść,ona niestety kazała mi zostać jedną noc na obserwacji. Harry musiał iść do siebie,pożegnaliśmy się i musiał iść. Było już późno,na sali byłam razem z dziewczyną o imieniu,hmm,w sumie nawet nie wiem bo się nie odzywała do mnie ani słowem. Była odwrócona plecami. Nie niepokoiło mnie to,ponieważ tutaj dużo jest takich ludzi,ale ja byłam na 'ODDZIALE KARDIOLOGII'. Położyłam się na łóżku i zasnęłam. W nocy,około 3.15 obudziłam się bo chciałam iść do łazienki. Wyszłam z pokoju i udałam się w stronę WC. Swobodnie zrobiłam siku i wyszłam z łazienki. W sumie o nie wyszłam,wróciłam się aby zobaczyć coś co wcześniej zobaczyłam w lustrze. Spojrzałam w nie i nic nie było,to pewnie jakieś "zwidy". Przemyłam twarz i podniosłam ją do góry,nagle w odbiciu lustra za mną stała dziewczynka. To była Mery. Przestraszyłam się z krzykiem wybiegłam z toalety i wskoczyłam do mojego łóżka. Próbowałam zasnąć lecz nie mogłam. Gdy już powoli zasypiałam coś zatrzęsło łóżkiem. Udawałam,że śpię. 5 minut później poczułam zimny oddech na karku. Po cichu płakałam,aż wkońcu zasnęłam. Rano obudziła mnie pielęgniarka na tzw kontrolę. Moje ciśnienie było wyższe niż zwyczajne ale nie było niepokojące. Była roztrzęsiona nie chciałam nic mówić nikomu bo wzięli by mnie za jakąś idiotkę i przywieźli mnie tam gdzie Harry leży. No właśnie Harry.Co z nim? Za godzinę mam wypis,nie wzięłam żadnych rzeczy więc ubrałam się we wczorajsze ciuchy czyli te:
Ta dziewczyna,która ze mną jest na sali,nadal leży tak samo jak wczoraj. Czas minął szybko,przyszedł lekarz,który miał mnie wypisać.
-Dzień dobry i jak się czujesz?-zapytał p.Drew.
-Świetnie-uśmiechnęłam się.
Lekarz dał mi wypis i szybko poszłam na sale do Hazzy. On też dostawał wypis,więc razem mogliśmy pójść do domu.
-Możemy jechać?-spakowany i ubrany Harry zapytał się mnie.
-Pewnie,lekarz dał ci wypis?-wzięłam torbę jego.
-Dał,dał a ty mi daj tą torbę-kiwnął głową i dał mi buziaka.
Wyszliśmy razem,cały czas miałam wrażenie,że ktoś nas śledzi.
-Czemu nie byłaś wtedy na imprezie,co?-wziął mnie za rękę.
-No bo..-miałam już łzy w oczach.
-No jak nie chcesz mówić to nie mów-powiedział loczek z uśmiechem.
-Musisz to wiedzieć,wczoraj kiedy poszliśmy na imprezę wszyscy się upili tylko nie ja,tańczyłam z Niall'em przez długi czas ale już mnie nogi bolały,więc poszłam się usiąść gdy do niego podeszła jakaś lalunia,zaczął z nią tańczyć. Wiadomo był pijany,zapomniał o mnie i poszedł z nią do pokoju i..-zaczęłam płakać.
-Nie musisz kończyć,wiem-przytulił mnie mocno i pocałował.
Harry zeszedł pierwszy do domu i poszedł do swojego pokoju. Potem weszłam ja. Wszyscy się pytali gdzie byłam,nie odpowiadałam tylko podeszłam do Niall'a. Uderzyłam go w twarz jak tylko mogłam i pobiegłam do pokoju Hazzy,z płaczem. On siedziała na łóżku,usiadłam się koło niego. Wtem przyszedł blondyn oburzony,nie wiedział co się dzieję. Podszedł do mnie i mocno się zamachnął. Na całe szczęście Hazz był koło mnie i zatrzymał rękę Niall'a.
-Jeszcze tego pożałujesz-wyszeptał mi do ucha Irlandczyk.
Cała się trzęsłam,nie mogłam uwierzyć w to,że Niall mógłby uderzyć dziewczynę. Przytuliłam się do Harry'ego. Teraz już wiem dlaczego Harry nie chciał abym była z nim i to jego zachowanie w szkole. No właśnie,szkoła! Jutro koniec ferii. Wszystko się zmieniło po tej przerwie. Nie mogę się doczekać kiedy zobaczę Jennifer. Był wieczór,więc poszła do łazienki się umyć.
-Harry ja idę się wziąć prysznic-rzekłam do mojego loczka.
-A mogę iść z tobą-uśmiechnięty powiedział,zaśmiał się.
-No..Dobra,chodź-też się uśmiechnęłam.
Obydwoje się rozebraliśmy i przez chwilę na aiebie patrzeliśmy.
-Panie przodem-Harry się zaśmiał.
-Już,już-pocałowałam go w usta. Woda spływała po nas a my namiętnie się całowaliśmy. Niezapomniany wieczór. Umyliśmy się nawzajem i wyszliśmy.
-Lucy,wiesz bo ja zazwyczaj śpię nago i czy by to nie przeszkadzało tobie jakbym tak spał-spytał brunet.
-Ja też lubię,a z resztą kąpaliśmy się razem to spanie nie jest żadnym problemem-uśmiechnęłam się i położyłam się goła do łóżka,on też. Dziwnie siě czułam kiedy jego członek dotykał moich pleców,ale dam radę się przyzwyczaić.
*Ranek*
Obudził mnie budzik,koło mnie nie było Harry'ego.
Ubrałam się w to:
-Ale...ale-pielęgniarka nagle zbladła.
-Ale co? Pani mówi szybko-zlękłam się.
-Tu jest oddział dla dorosłych,a w szpitalu całym nie ma żadnej Mery-mówiła trzęsąc się.
Połączyłam wszystkie fakty,to wyjaśniało te zimne ręce i czarne jak węgiel oczy bez wyrazu. Nagle przez oczyma zrobiło mi się ciemno i obudziłam się na łóżku szpitalnym. Najwyraźniej zemdlałam,po chwili przypomniała mi się cała sytuacja i Harry. Wstałam z łóżka,byłam słaba. Wszystkie kroplówki zerwały mi się z rąk i krew lała się strumieniami. Na szczęście,że pielęgniarki było blisko. Szybko zatamowały krew i mnie uspokoiły.
-Dzieńdobry-przyszła do mnie jedna z pielęgniarek.
-Dzieńdobry,czy mogłabym wiedzieć co jest z moim chłopakiem?-zapytałam się.
Nagle do pokoju wszedł Harry z bandażem na rękach.
-Harry!-wydarłam się na pół szpitala i zeskoczyłam z łóżka prosto na Hazze.
-Czemu to zrobiłeś? Wiesz jak się martwiłam?-wyszeptałam mu do ucha płacząc.
-Wszystko było napisane w liście,nie mogłem już wytrzymać bez ciebie-spuścił głowę.
-Teraz już możemy być razem-podniosłam mu głowę i lekko pocałowałam.
-Ciesze się-uśmiechnął się i pocałował mnie mocniej.
Spytałam się pielęgniarki czy mogę już wyjść,ona niestety kazała mi zostać jedną noc na obserwacji. Harry musiał iść do siebie,pożegnaliśmy się i musiał iść. Było już późno,na sali byłam razem z dziewczyną o imieniu,hmm,w sumie nawet nie wiem bo się nie odzywała do mnie ani słowem. Była odwrócona plecami. Nie niepokoiło mnie to,ponieważ tutaj dużo jest takich ludzi,ale ja byłam na 'ODDZIALE KARDIOLOGII'. Położyłam się na łóżku i zasnęłam. W nocy,około 3.15 obudziłam się bo chciałam iść do łazienki. Wyszłam z pokoju i udałam się w stronę WC. Swobodnie zrobiłam siku i wyszłam z łazienki. W sumie o nie wyszłam,wróciłam się aby zobaczyć coś co wcześniej zobaczyłam w lustrze. Spojrzałam w nie i nic nie było,to pewnie jakieś "zwidy". Przemyłam twarz i podniosłam ją do góry,nagle w odbiciu lustra za mną stała dziewczynka. To była Mery. Przestraszyłam się z krzykiem wybiegłam z toalety i wskoczyłam do mojego łóżka. Próbowałam zasnąć lecz nie mogłam. Gdy już powoli zasypiałam coś zatrzęsło łóżkiem. Udawałam,że śpię. 5 minut później poczułam zimny oddech na karku. Po cichu płakałam,aż wkońcu zasnęłam. Rano obudziła mnie pielęgniarka na tzw kontrolę. Moje ciśnienie było wyższe niż zwyczajne ale nie było niepokojące. Była roztrzęsiona nie chciałam nic mówić nikomu bo wzięli by mnie za jakąś idiotkę i przywieźli mnie tam gdzie Harry leży. No właśnie Harry.Co z nim? Za godzinę mam wypis,nie wzięłam żadnych rzeczy więc ubrałam się we wczorajsze ciuchy czyli te:
Ta dziewczyna,która ze mną jest na sali,nadal leży tak samo jak wczoraj. Czas minął szybko,przyszedł lekarz,który miał mnie wypisać.
-Dzień dobry i jak się czujesz?-zapytał p.Drew.
-Świetnie-uśmiechnęłam się.
Lekarz dał mi wypis i szybko poszłam na sale do Hazzy. On też dostawał wypis,więc razem mogliśmy pójść do domu.
-Możemy jechać?-spakowany i ubrany Harry zapytał się mnie.
-Pewnie,lekarz dał ci wypis?-wzięłam torbę jego.
-Dał,dał a ty mi daj tą torbę-kiwnął głową i dał mi buziaka.
Wyszliśmy razem,cały czas miałam wrażenie,że ktoś nas śledzi.
-Czemu nie byłaś wtedy na imprezie,co?-wziął mnie za rękę.
-No bo..-miałam już łzy w oczach.
-No jak nie chcesz mówić to nie mów-powiedział loczek z uśmiechem.
-Musisz to wiedzieć,wczoraj kiedy poszliśmy na imprezę wszyscy się upili tylko nie ja,tańczyłam z Niall'em przez długi czas ale już mnie nogi bolały,więc poszłam się usiąść gdy do niego podeszła jakaś lalunia,zaczął z nią tańczyć. Wiadomo był pijany,zapomniał o mnie i poszedł z nią do pokoju i..-zaczęłam płakać.
-Nie musisz kończyć,wiem-przytulił mnie mocno i pocałował.
Harry zeszedł pierwszy do domu i poszedł do swojego pokoju. Potem weszłam ja. Wszyscy się pytali gdzie byłam,nie odpowiadałam tylko podeszłam do Niall'a. Uderzyłam go w twarz jak tylko mogłam i pobiegłam do pokoju Hazzy,z płaczem. On siedziała na łóżku,usiadłam się koło niego. Wtem przyszedł blondyn oburzony,nie wiedział co się dzieję. Podszedł do mnie i mocno się zamachnął. Na całe szczęście Hazz był koło mnie i zatrzymał rękę Niall'a.
-Jeszcze tego pożałujesz-wyszeptał mi do ucha Irlandczyk.
Cała się trzęsłam,nie mogłam uwierzyć w to,że Niall mógłby uderzyć dziewczynę. Przytuliłam się do Harry'ego. Teraz już wiem dlaczego Harry nie chciał abym była z nim i to jego zachowanie w szkole. No właśnie,szkoła! Jutro koniec ferii. Wszystko się zmieniło po tej przerwie. Nie mogę się doczekać kiedy zobaczę Jennifer. Był wieczór,więc poszła do łazienki się umyć.
-Harry ja idę się wziąć prysznic-rzekłam do mojego loczka.
-A mogę iść z tobą-uśmiechnięty powiedział,zaśmiał się.
-No..Dobra,chodź-też się uśmiechnęłam.
Obydwoje się rozebraliśmy i przez chwilę na aiebie patrzeliśmy.
-Panie przodem-Harry się zaśmiał.
-Już,już-pocałowałam go w usta. Woda spływała po nas a my namiętnie się całowaliśmy. Niezapomniany wieczór. Umyliśmy się nawzajem i wyszliśmy.
-Lucy,wiesz bo ja zazwyczaj śpię nago i czy by to nie przeszkadzało tobie jakbym tak spał-spytał brunet.
-Ja też lubię,a z resztą kąpaliśmy się razem to spanie nie jest żadnym problemem-uśmiechnęłam się i położyłam się goła do łóżka,on też. Dziwnie siě czułam kiedy jego członek dotykał moich pleców,ale dam radę się przyzwyczaić.
*Ranek*
Obudził mnie budzik,koło mnie nie było Harry'ego.
Ubrałam się w to:
Gdy nagle do pokoju otwierały się drzwi i ujrzałam w nich Hazze ze śniadaniem.
-Oo,Harry nie musiałeś-pocałowałam go w usta.
-Jedz i idziemy kochanie-odwzajemnił pocałunek.
Zjadłam i poszłam do łazienki się ogarnąć. Była już 7:45 a na 8 mieliśmy być w szkole. Ubraliśmy się i zeszliśmy na dół,osobno żeby nie było zbędnych pytań. Po 5 minutach byliśmy w szkole. Weszliśmy do szkoły za rękę,każdy się patrzał. Za nami szedł Niall,mocno dał Harry'emu z ''bara''.
-Nic ci nie jest kochanie?-zapytałam loczka.
-Nie,nie martw się-uśmiechnął się.
W związku z tym,że Harry nie chodzi ze mną do klasy musiał iść na lekcje. Pożegnaliśmy się,on poszedł do kolegów a ja do Jennifer.
-A co ty było? Nie jesteś już z Niallem?-zdziwiona zapytała.
-Nie,dużo się zmieniło w ciągu tych dwóch tygodni-opuściłam głowę. Lekcja miała się zacząć za 10 minut więc poszłam jeszcze do toalety,wychodząc z niej kogo zobaczyłam? No wiadomo...
_______________________________________________-
I jak się podoba siostry?:)
Przepraszam,że tak długo ale nie mogłam szybciej.
Dziękuję za tyle wyświetleń,kocham was!<3
3 komentarze=następny:)


Next ♥
OdpowiedzUsuńa.a..a..... ♥ sram *o* dawaj next'a jeszce Niall chciał ją uderzyć o.O nie no przypierdoliłabym mu :D czekam na nn :)
OdpowiedzUsuńBoskie *_* Niech ona wybaczy jakoś Niall'owi a on jej i niech będą razem :D Proszę xxd
OdpowiedzUsuń